Słowo na niedzielę – żywot równoległy Ziuka
Głos bohatera tej gawędy: https://www.youtube.com/watch?v=G-UqYtHrd_8
Urodzili się obaj wiosną 1867 roku. Obaj byli marszałkami i obaj dowodzili w zwycięskich wojnach z Czerwoną Rosją. Jeden był Fińskim Szwedem a został bohaterem Finów, drugi nazywał się „Litwinem kultury polskiej” i jest narodowym symbolem Polaków. Żywoty równoległe Mannerheim i Piłsudski.
Po za tym… całe mnóstwo różnic. Ziuk zaczynał działalność polityczną jako terrorysta, wywrotowiec, rewolucjonista. Nieprzejednany wróg Białej Rosji. Fiński bohater na odwrót. Dobra Finlandii upatrywał w bronieniu i/lub poszerzaniu autonomii w ramach Imperium – w zależności od aktualnych okoliczności. Służył w carskiej armii kilka dekad. Walczył w wojnie z Japonią, był jednym z przybocznych gwardzistów podczas koronacji Mikołaja II. Jako agent i badacz-geograf dotarł konno do Chin. W czasie I wojny światowej dowodził korpusem kawalerii. Nie był jednak serwilistyczny. Nie wyparł się brata, który biorąc udział w antyrosyjskiej konspiracji (wywołanej narastającym wielkoruskim szowinizmem) musiał uciekać z Finlandii. Wśród jego licznych „uchybień w dyscyplinie” (jak to bywa z kawalerzystami) znalazło się i pobicie starszego stopniem oficera z powodów „honorowo-narodowych”.
Po ogłoszeniu niepodległości Finlandii jesienią 1917 roku staje na czele armii młodego państwa. Z pomocą II Rzeszy, szwedzkich i polskich ochotników (gdzież to Polacy nie wojowali?) zwycięża w wojnie domowej z siłami punaiset (czerwonymi) wspieranymi przez Armię Czerwoną. Wielu uważa, że De facto była to sowiecka inwazja. Inni, że dla fińskich socjalistów bolszewicy byli tylko sojusznikami, a oni sami nie byli aż takimi radykałami. W każdym razie konflikt wybuchł w styczniu, a skończył się w maju 1918 roku. Wojna ta była krótka, ale gwałtowna i okrutna jak to z wojnami domowymi bywa. Zapewne, zwycięstwo lewicy prędzej czy później zakończyło by się zdominowaniem tego kraju przez Czerwoną Rosję. Wtedy w egzekucjach i obozach zginęło by nie dwadzieścia, a dwieście tysięcy mieszkańców tego małego kraju. Z drugiej stronie, podobnie jak dwadzieścia lat później w Hiszpanii lat zwycięskie siły valkoiset (białych) dokonały krwawej pacyfikacji kraju. Warto jednak pamiętać, że w przeciwieństwie do Hiszpanii, szybko ogłoszono amnestię. Sam bohater tej gawędy dorobił się niezbyt chlubnego przydomka „rzeźnik”, ale i sławy. Sławy bardzo dobrego dowódcy.
Zagrożenie sowieckie było stałe. Tysiące fińskich ochotników wsparło armię bratniej Estonii zmagającą się z Bolszewicką Rosją. Tysiące eks-punaiset, którzy zbiegli do Rosji wstąpiło w szeregi Armii Czerwonej. Jednak, gdy jesienią 1919 roku wydawało się, że władza Lenina potrwa jeszcze tylko kilka tygodni Polska i Finlandia zdecydowały się nie wesprzeć ostatecznego uderzenia. Po osobistych konsultacjach obu przywódców. Drogi Ziuka i regenta Królestwa Finlandii przecięły się właśnie wtedy w warszawskim Belwederze. Wielu uważa, że była to zbrodnia. Trzeba było wesprzeć ofensywę gen. Denikina na Moskwę i gen. Judneicza na Piotrogród by ratować świat pzed komunizmem – mówią. Ja tak nie uważam. Wszyscy przywódcy rosyjskiej kontrrewolucji, aż do czasów bystrego politycznie gen. Wrangla, byli idiotami. Dla takich krajów jak Polska, Gruzja czy Finlandia mieli „co najwyżej autonomię”. Mówili to zresztą wprost. I gdyby pomóc im zwyciężyć to po odbudowie, 10-15 lat później Biała Rosja rzuciła by się na nasze kraje. Skoro rosyjscy przywódcy byli głupcami to czemu Fiński Lew i Polski Orzeł mieli im pomagać?

Pobojowisko po jednej z bitew wojny domowej. IV 1918 r.
Potem przyszedł czas pokoju w cieniu potężnego sąsiada. Finlandia ostatecznie została republiką. Wielki wódz, tu znów paralela z Piłsudskim, odsunął się od polityki, co nie oznacza, że zapomniał o sprawach państwowych. Poproszony przez rząd przygotował kraj do ewentualnej inwazji. Zajął się więc tą sprawą z właściwą sobie energią.
I kolejna wojna wybuchła. Ta, która sprawiła, że stary marszałek stał się słynny na cały świat. Maleńka Finlandia w maksymalny sposób wykorzystała swoje atuty. To jest wolę walki narodu i twardość, spryt i inicjatywę żołnierza. Surowość swej przyrody i chytrość dyplomacji. Położenie na strategicznym uboczu. Przy tym nie zhańbiła się wielkim zbrodniami jak inni, którzy przez krótszy lub dłuższy czas walczyli u boku III Rzeszy. Tu więcej o tym – https://chutornik.pl/2016/12/narciarze-przeciw-czogom-finlandia-1939/
Wojnę teoretycznie Finlandia przegrała. Musiała zapłacić potężną kontrybucję, straciła spory kawałek terytorium, zaatakować byłego sojusznika. Po wojnie była pod względem polityki zagranicznej zależna od Moskwy. Jej gospodarka była w dużej mierze powiązana z gospodarką sowiecką. Jednak… bratnia Finlandii Estonia miała o wiele gorsze dzieje. Przestała istnieć jako niepodległy kraj. Straty materialne były ogromne. Straty ludzkie chyba jeszcze większe niż te, które poniosła Polska. Finlandia wygrała, choć autor zwycięstwa, fiński marszałek i prezydent musiał udać się na emigrację. Zmarł na wygnaniu w Szwajcarii. Przyjął ten los wiedząc, że wymaga tego dobro Kraju. Zmarł w 1951 roku w Lozannie.

Fińskie wojska w natarciu – jesień 1941 r.
Czy piszę to jako taką ciekawostkę z przeszłości, bez znaczenia dziś? Skądże. Finlandia to taka Gruzja Północy. Niby trochę egzotyka. Jednak to kraj, który w jakimś stopniu należy, do czegoś co nazwać można Międzymorzem, albo Europą Wschodnią. Zauważono to już bardzo dawno temu. W 1922 roku podpisano deklarację współpracy fińsko-estońsko-łotewsko-polską. Warto wracać do tego co dobre i słuszne. Finlandia to kraj fajnych ludzi, z którymi można robić dobre interesy. Można współpracować z nimi na wielu polach. I wiele się od nich nauczyć. Warto przypomnieć, że wiele nas łączy. I korzystać z osłabienia Rosji, tak jak skorzystali kiedyś przywódcy Polski i Finlandii.
Gdzieś pod mazowieckim lasem. 16.XI.2019 r.