Dobór współpracowników
Czyngis Chan niewątpliwie był jednym z największych, o ile nie największym twórcą imperiów w historii. Cóż jednak po największym nawet geniuszu, gdy… ma słabych współpracowników. Żadnego imperium nie stworzy. Czyngis współpracowników dobierał sobie starannie. Na obrazku wyróżniającym portret Subedeja. Był to chyba najlepszy generał mongolski. Jego geniusz walnie przyczynił się do podboju państw chińskich (wtedy Chiny dzieliły się na trzy części), kraju Kara-Kitanów, Chorezmu, Gruzji i ludu Połowców. To on był też głównym architektem wspaniałej serii kampanii wojennych z lat 1236-1241. Imperium Mongolskie zmiotło wtedy z powierzchni ziemi kraj Bułgarów Kamskich, podbiło Mordwę i Ruś, spustoszyło księstwa polskie, okupowało Węgry i dotarło nad Adriatyk. Wodzem wyprawy był wnuk Czyngiza Batu-Chan, ale stary generał był dla niego jakby szefem sztabu i marszałkiem polnym. Jednooki geniusz wiernie służył Wielkiemu Chanowi, a później jego następcy Ugedejowi. Na emeryturze zajął się szkoleniem wnuka na wojownika.

Cóż jednak po podbojach, gdy nie można z nich skorzystać. Powyżej, na fotce pomnik Yelu Chucai’a. Był to chiński doradca, który zreformował system podatkowy imperium. Dzięki jego pomysłom ulepszono też sławny system konnej poczty. Po za tym zajmował się wróżeniem chanom. Yelu można by uznać za zdrajcę Chin, które wszak Mongołowie spustoszyli w sposób apokaliptyczny. Oblicza się, że liczba ludności spadła w wyniku najazdów mongolskich z ok. 120 milionów do ok. 60 milionów. Jednak Chińczycy wcale nie uznają doradcę okupantów za swój odpowiednik „targowiczanina”. Yelu dbał o to by jego rodakom działa się jak najmniejsza krzywda. Gdy niedługo po śmierci Czyngiza zwołano kolejny kurułtaj czyli jakby sejm, padła propozycja by wyrżnąć „trochę” chińskich chłopów, a ich ziemie zmienić w pastwiska. Yelu błyskawicznie wyliczył ile ci rolnicy dostarczają do skarbca imperialnego. Dzięki temu wodzowie mongolscy stwierdzili, że eksterminacja jest jednak nieopłacalna. Kolejny raz interweniował, gdy Subedej przyjmował kapitulację chińskiego miasta Kejfeng. Z 2,5 miliona mieszkańców i uchodźców milion zmarło podczas oblężenia. osaczeni nie mieli wyboru, musieli zdać się na łaskę wojowników ze stepów. Zgodnie z prawem imperialnym ci co przeżyli mieli zostać ukarani po kapitulacji za stawianie oporu. Oczywiście śmiercią. Yelu przekonał chana Ugedeja, że kolejna wielka rzeź jest ekonomicznie nieopłacalna. Po za tym dobrotliwy „zdrajca” fundował z własnej kiesy szkoły starając się odbudować choć trochę swój kraj. Ugedej nie miał nic przeciwko ponieważ Mongołowie w przeciwieństwie do np. Hitlera byli racjonalni. Kraj podbity i spacyfikowany należy odbudować by dostarczał podatki. Czasem kolaboranci wcale nie są zdrajcami. Przykładem takiego „dobrego kolaboranta” może być właśnie pan Chucai.

Imperium Mongolskie nigdy by nie powstało, gdyby nie ludzie nie znani z imienia ani nazwiska. Chińscy saperzy wzięci do niewoli i wcieleni w szeregi imperialnej armii. Budowali oni dla Czyngiza i jego następców katapulty i balisty, tarany i wieże oblężnicze. Konstruowali różnego rodzaju bomby z prochowym ładunkiem, rakiety czy miotacze gazów łazwiąco-drażniących. Kierowali budową podkopów, tam i mostów pontonowych. Organizowali budowę zapór jak i ich forsowanie. A nade wszystko szkolili oficerów imperialnych w sztuce wojennej inżynierii. Na ilustracji – Mongołowie ostrzeliwują arabską twierdzę.
Jeśli macie jakiś biznes, albo coś w tym stylu to pamiętajcie – Wielki Chan mówi wam „lojalny, inteligentny, odważny, prawdomówny, pracowity doradca to skarb dla wodza”. Jeśli chcecie poczytać coś jeszcze o podbojach mongolskich polecam wpisy z wiosny 2015 r. Poniżej linki do nich:
https://chutornik.pl/2015/11/tatarsko-mongolska-sztuka-wojny-czesc-1/
https://chutornik.pl/2015/11/tatarsko-mongolska-sztuka-wojny-2-teraz/
https://chutornik.pl/2015/12/mongolsko-tatarska-sztuka-wojny-czesc-3/