Razem lepiej
Razem lepiej I razem raźniej Słońce łapać Lato jeszcze trwa
Read More about Razem lepiej… z dorzecza Wisłoka
Razem lepiej I razem raźniej Słońce łapać Lato jeszcze trwa
Read More about Razem lepiej
Wróciłem do Polski z rejsu do krainy Betalesów, reliktów feudalizmu i hejdży. Te wszystkie podróże zweryfikowały moje spojrzenie na ten kraj. Trochę stereotypów okazało się zbliżonymi do prawdy bardzo mocno. Wiele jednak mitów o Wielkiej Brytanii, w które się u nas wierzy, jest zwykłymi bajaniami. Mieszaniną pismackiej fantazji, koloryzowanych gawęd emigrantów i naszej narodowej megalomanii,…
Read More about Słowo na niedzielę – Anglicy
Nieco spóźniony, choć nie do końca (co prawda „Zielnej” było wczoraj, ale kontratak znad Wieprza ruszył 16.08.1920 r.). Wpis – życzenia. Wszystkim żołnierzom zawodowym, aktywnej rezerwie, cywilnym pracownikom Wojska Polskiego oraz członkom paramilitarnych organizacji współpracujących z MON – najlepsze życzenia. A w szczególności, z przyczyn osobistych, „Czerwonym Beretom” z 6, „Szarej Piechocie” z 12 ….
Read More about Słowo na niedzielę – Niech żyje nasza Tarcza i nasz Miecz!
Wieje, zjawiskowo. Od Morza Celtyckiego i Atlantyku spadają fale wichru. Przemiela je przez ostre skały okolicznych wzgórz. Tu wszędzie wzgórza, małe góry. Nie są wysokie, ale wyrastają z poziomu morza. Sztorm na całego. Trzeba to opisać bo warto. Po dzisiejszej i wczorajszej walce z wichrem (oraz deszczem) , przed jutrzejszą wyprawą na Exford… Oj nie…
Read More about Wieje…
Było już koło piątej. Ściągaliśmy ostatni namiot tego dnia. Ona nadeszła od strony słońca. Wyburzyła się ze światła. Była blondynką w wieku trudnym do określenia. Cała zakurzona i spalona słońcem, z twarzą o harmonijnych rysach ozdobioną brokatem. Za sobą wlekła namiot. Taki turystyczny, z jakimiś rzeczami w środku. –Hej chłopcy macie papierosa? –Marek masz zapalniczkę?…
Read More about Likwidatorzy
Dziś rocznica o której przez wiele lat było bardzo cicho. Później zaś głośno, chwilami do przesytu, gdy datę tę wykorzystywana do podłych celów. 11.07.1943. W roku 1943, 11 lipiec wypadał w niedzielę. Nad Wołyniem świeciło piękne słońce… Jako, że Naczelny jest z natury przewrotny dziś napiszę o „ukraińskim nacjonaliście” zupełnie innego typu niż rzeźnicy mordujący…
Read More about Słowo na niedzielę – życie tożsame z pisaniem
Jak co roku o tej porze pracuję jako likwidator pozostałości po festivalu w Glastonbury (albo właściwie w Pilton miejscowości tuż obok). Festiwal ten jest doskonałą metaforą naszej zachodniej cywilizacji. Najpierw mnóstwo ludzi, w długim i znojnym trudzie, wznosi potrzebną infrastrukturę. Potem kilka dni trwa dzika zabawa. Ludzie słuchają muzyki, spożywają alkohol i inne substancje psychoaktywne….
Read More about Słowo na niedzielę – zamiast felietonu.
Pierwsza myśl po seansie Jako po trochu kijowianin nie mogłem odpuścić sobie oglądnięcia „Czarnobyla”. Serial to bardzo dobry, pod pewnym względami wybitny (muzyka-zdjęcia) i dający do myślenia. Najwięcej myślę o tym na ile Rzeczpospolita Polska jest zdolna do przechodzenia przez skrajnie trudne testy jakie przyniesie jej w przyszłości historia. Czasem myślę, że owa głoszona w…
Read More about Słowo na niedzielę – ogniowa próba
Mam tu Jaguara i Zielonego Tygrysa Żółty Tygrys został pilnuje kwiatka Jak będziesz już podlej Ja dobrze je podlałem Zimno tu, jak Ci mówiłem Herbatę piję Ty robisz lepszą Pamiętam twoje dłonie gdy zakręcały termos Dobre, czułe dłonie Ja tu pije prostą Tylko cytryna Czasem cukier Pamiętam najbardziej tamtą herbatę Gdy za oknem był szron,…
Read More about List
Po pierwszej dniówce siedziałem sobie jak zwykle na fajrancie. W zakładowej. Popijałem nieznanego mi wcześniej cajdra. Całkiem smaczny. Lekko słodki, ale nie przesłodzony jak przereklamowane balmersy. Ładna etykieta z liskiem zakradającym się nocą do jabłkowego sadu. Kątem oka zobaczyłem, że Gus zakłada na głowę jakieś dziwne urządzenie, z daleka wyglądało na połączenie okularów spawalniczych i…
Read More about Nigdy nie będziesz szedł sam…